Trwa ładowanie strony, warto czekać...

,

   

REKLAMA
Naprawa Samochodów

NASZA BAZA FIRM





DZIAŁY
Domena na sprzedaż  
PRZEPOWIEDNIE.PL  
KWAŚNIEWSKI.COM.PL  
TELEPATIA  
OKIEMLAIKA.PL  
PARTIAOBYWATELI.PL  

STATYSTYKA

Użytkownicy online: 1
Odwiedzających: 633328

Ostatnia aktualizacja
25-04-2020, 14:07:05




KWAŚNIEWSKI.COM.PL
POLITYKA


Dylemtaty związane z reelekcją Donalda Tuska

wpis reklamowy adresu www, jak niżej, to jedynie 123,00 zł/rok.


Oferta:

Wpisano: 15.03.2017




Jak wiadomo, w polityce europejskiej w ostatnich dniach dużo mówi się o celach i osiągnięciach rządu Polski na forum PE. Czyli, o reelekcji pana Tuska i o tym, kto go promuje i dlaczego oraz o okołotematowych pociągnięciach. To, może i ja wtrącę swoje. Wprawdzie nie jestem znawcą polityki, nawet nie mam dostępu do politycznych kuluarów, że nie wspomnę o tajnych naradach, ale niech tam, napiszę. Od czego by tu zacząć? Może od tego, że skoro PiS przyjął tezę, że pan Tusk jest kandydatem Niemiec, to powinien to zaakcentować jeszcze zanim była pierwsza kadencja. Albo raczej zacznę od tego, że po fakcie, to se można gdybać, bo, (przynajmniej ja) po fakcie widzi się sprawy jakoś inaczej, niż, zanim się coś wydarzy. Dlatego w polityce pewnie nie miałbym szans, bo tam trzeba umieć patrzeć na sprawy zanim się wydarzą. Zatem. Czy PiS mógł zrobić coś inaczej, przy założeniu, że pan Tusk nie był jego i wg PiS, Polski, kandydatem na przewodniczącego RE. Moim skromnym zdaniem laika, zawsze można twierdzić, że tak, ale trzeba też brać pod uwagę, że to, co oficjalnie można się dowiedzieć, to zaledwie jakaś niewielka część całości. Do tego trzeba też uwzględnić to, że przecież PiS od chwili ogłoszenia wyników wyborów parlamentarnych w Polsce jest pod ciągłą presją. Chyba nawet nie było stu dni na początku dla rządu, taka zwanych "spokojnych". A, działanie pod presją, zwłaszcza ciągłą, niekoniecznie musi być właściwie dobrane do sytuacji. Przyjmując założenie PiS, że pan Tusk nie był kandydatem Polski na to stanowisko, tylko Niemiec, to, jak wcześniej napisałem, należało to zaakcentować jeszcze przed poprzednimi wyborami, co z kolei nie było możliwe, bo było obarczone (przynajmniej formalnie) potencjalnym działaniem na szkodę Polski. Zatem należałoby wtedy uznać, może już po pierwszym wybraniu, że jest to kandydat Polski, ale niekoniecznie PiS. Co, jak wiadomo, było chyba sygnalizowane.


Jak wiadomo panu Tuskowi została przedłużona kadencja na stanowisku przewodniczącego PE. Jak wiemy, bez zgody rządu Polski. Kto na tym wyborze wyszedł najlepiej? Chyba sam Donald Tusk. Ma zatrudnienie na kolejne trzydzieści miesięcy od zakończenia pierwszej kadencji. Do tego z silnym, a nawet bardzo silnym poparciem państw członkowskich. A, to wszystko dzięki jego własnej strategii (lub taktyce, bo nie rozróżniam ich zbytnio). Bo, komu najbardziej zależało na tym, żeby kadencja Donalda Tuska została przedłużona? Chyba jemu samemu. Może też kanclerz Niemiec, Angeli Merkel, ale podobno to nie było takie pewne. Jest już dość obeznany w tym zajęciu, jego też już dość dobrze znają. Do tego druga kadencja, jako ostatnia, może być przez niego wykorzystana do tego, żeby zabłysnąć i być jeszcze bardziej zapamiętanym, a także może też uzyskać możliwość szansy na jakieś inne, ważniejsze lub równie ważne stanowisko. Może niekoniecznie w Polsce, bo może jakieś inne państwo zechce go zatrudnić, na przykład jako prezydenta lub kanclerza, kto wie?. Są stawiane tezy, że to dzięki panu Kaczyńskiemu i całemu PiS uzyskał przedłużenie kadencji. I, pewnie jest to jakaś część prawdy, ale ja stawiam tezę, że on sam po prostu przemyślał sprawę i uznał, że, aby upiec kilka pieczeni powinien zrobić tak, żeby PiS potraktował sprawę priorytetowo. Pewnie zaczął działać jeszcze w ubiegłym roku. Przyjazdy do Polski i jakieś jego przemówienia miały może ten cel, żeby PiS uznał go za "nie swojego". To mu z kolei gwarantowało status "niesłusznie napiętnowanego, co z kolei miało mu zapewnić wsparcie ze strony pozostałych. Mógł spodziewać się, że kilku się wyłamie, ale, że i tak zdoła uzyskać takie poparcie, żeby przedłużyć kadencję. Nie wiem, jak się tam z tym poparciem sprawy zapowiadały, ale być może nie miał stuprocentowej pewności, że nie będzie problemów. Pytanie, czy PiS grał na niego i na przedłużenie kadencji?. Świadomie może nie, ale podświadomie lub nieświadomie może tak. Bo, chociaż oficjalnie twierdzi się, że nie, to jednak pan Kaczyński i chyba nie tylko on, twierdził, że dobro Polski jest dla PiS najważniejsze. Do tego oficjalnie ludzie z PiS biorą udział w różnych religijnych akcjach, a to z kolei oznacza jakby nie było, chęć podporządkowania się woli tego, do kogo się modlą. A, to z kolei może oznaczać, że plan tego, do kogo się modlą może się różnić od ich planów politycznych lub ideologicznych. W sumie powiązanie jednego z drugim może skutkować efektami niekoniecznie przez nich oczekiwanymi, ale w sumie korzystnymi dla Polski. A, przedłużenie mandatu, to, jakby nie było, prestiż dla Polski. Nawet, jeżeli Donald Tusk nie był obecnie oficjalnym kandydatem. Być może jest tak, że przedłużenie kadencji następuje niejako bezproblemowo, to znaczy, że kadencja ma w sumie pięć lat, ale jest podzielona na pół, żeby tego, kto sprawuje funkcję ewentualnie usunąć, gdyby był ktoś lepszy. Nie wiem. Pewnie ważniejsze będą następne wybory przewodniczącego, bo wtedy będą różni kandydaci. I, być może dlatego PiS wystawił Saryusza-Wolskiego, żeby w razie czego mieć go jako swojego kandydata w następnych, tych właściwych wyborach. Bo wtedy PO już by go nie mogło promować, ale trudno byłoby im go nie poprzeć, gdyby był kandydatem Polski z nadania PiS, bo przecież należał do PO. I, być może dlatego PiS akcentował ostatnio, że Donald Tusk nie jest polskim kandydatem, tylko niemieckim. Żeby móc ten argument wykorzystać w kolejnych wyborach. Bo, wtedy nikt PiS nie zarzuci, że Polak właśnie był, a, jeżeli nawet ktoś by się uparł i zarzucił, to zawsze można powtarzać, że Donald Tusk był promowany przez kanclerz Niemiec, Angelę Merkel. I, pewnie dlatego premier Szydło nie zagłosowała na Donalda Tuska. Chociaż, chyba minister Waszczykowski dał jej wolną rękę i, jak mniemam, cichą zgodę, na ewentualne zagłosowanie, może jako ostatnia, która podniosła rękę, za kandydaturą Tuska. Bo, to by może nawet dało dobry akcent, że Polska pod rządami PiS umie też przyłączyć się do wspólnego trendu. Chociaż niezagłosowanie, też dla PiS i wg PiS, miało dobrą stronę. Choćby tę, że przy kolejnych wyborach, tych "właściwych", będą mieli swobodę przy forsowaniu swojego kandydata. Jednak, moim zdaniem, zagłosowanie za przedłużeniem kadencji Donalda Tuska dałoby więcej korzyści. Choćby takie, że PiS umie pozytywnie zaskoczyć, ale też, że umie docenić fakt, że potrafił zmobilizować PE do wyboru Polaka na kolejną kadencję. To miałoby swój duży wymiar polityczny i wizerunkowy. Choćby dla tych, którzy dotąd na arenie międzynarodowej, ale też krajowej, trzymali z PiS.











KATEGORIE DZIAŁU
KWAŚNIEWSKI.COM.PL

OSTATNIO DODANE FIRMY
DO NASZEJ BAZY FIRM

ANKIETA


Czy chcesz zmiany władzy w Polsce

tak
nie
nie wiem
nie obchodzi mnie to